Bioróżnorodność – kosić czy nie kosić, oto jest pytanie

Previous Post

Ten wpis o tym, czym jest bioróżnorodność powstał już jakiś czas temu, jednak z różnych przyczyn, dopiero teraz zostaje opublikowany. Pomimo, że od jego napisania, minęło już sporo, temat dalej jest aktualny. Nasze miasta za bardzo się nie zmieniły, uczymy się wolno, chyba za wolno. Aby w przyszłości żyło nam się dalej dobrze na naszej planecie, potrzebujemy zmian. Żeby powstały zmiany, potrzebne jest nasze działanie teraz. Dlatego zapraszam do lektury. A na końcu tego wpisu znajduje się dodatkowo wypowiedź pszczelarki Małgorzaty Szamszur.

[współpraca niepłatna]

[Wszystkie zdjęcia zostały wykonane przeze mnie w pobliżu Parku Grabiszyńskiego we Wrocławiu]

bioróżnorodność

Jadąc przez miasto migają nam przed oczami stałe elementy przestrzeni: ulice, samochody, budynki, chodniki, drzewa, rzeki, mosty, trawniki, znaki drogowe, reklamy, tramwaje, latarnie, ogrodzenia, żywopłoty. Na co dzień, większość z użytkowników przestrzeni miejskiej, nie zastanawia się nad tymi składnikami zurbanizowanego krajobrazu. Tym razem chciałabym, żebyśmy wszyscy zastanowili się nad jednym z elementów tworzących miasto, czyli nad zielenią.

1. Po co zieleń i bioróżnorodność w mieście?

Mogłoby się wydawać, że rośliny w mieście są tylko po to, aby było ładnie. Np wiele rewitalizacji obszarów miejskich opiera się na uzupełnieniu placów i skwerów prefabrykowanymi donicami z kwiatami. Co przykładem dobrej rewitalizacji nie jest.

Zieleń w miastach ma wiele funkcji „technicznych” wpływających na lokalny mikroklimat, zwierzęta oraz samopoczucie mieszkańców.

bioróżnorodność

Temperatura

Po pierwsze rośliny obniżają temperaturę w miastach, zapobiegają nadmiernemu nagrzewaniu się obszarów w lecie i wychładzaniu w zimie. Puste, wybetonowane place podczas upałów są miejscami, w których ciężko wytrzymać nawet kilka minut.

Retencja

Podczas opadów tereny biologicznie czynne (zielone) zapewniają retencję. Woda opadowa wsiąka w podłoże, a system korzeniowy utrzymuje ją w gruncie. Dzięki temu tylko część wody opadowej trafia do miejskiej kanalizacji deszczowej. Na terenach utwardzonych w wysokim stopniu, bez rezerwy retencyjnej, częstym widokiem jest wybijanie studziennej kanalizacji deszczowej podczas nagłych ulewnych deszczy. Woda, która dzięki roślinom została zatrzymana w gruncie, powoli odparowuje, zwiększając tym samym wilgotność powietrza w mieście.

Wzmocnienie

System korzeniowy także skutecznie usztywnia skarpy i zapobiega osuwaniu gruntu. Na górzystych terenach, gdzie tej zieleni brakuje, podczas dużych opadów można napotkać lawiny błotne, które są bardzo niszczycielskim zjawiskiem.

Pył

Z kolei na pustyniach, z powodu braku roślinności, powstają burze piaskowe. Nawet u nas w miastach oraz na polach uprawnych, tuż po żniwach, można zaobserwować podobne zjawiska podczas silnego wiatru i suszy. W miastach wyschnięte trawniki zamieniają się w suche poletka, z których piach unosi się w powietrzu. Tak powstały pył dostaje się do oczu przechodniów, do mieszkań, osiada na samochodach.

Przewietrzanie

Średnia i wysoka roślinność obniża prędkość wiatru, stanowiąc dla niego barierę. Wysokie budynki oraz gęsta zabudowa tworzą w miastach miejsca, w których stoi powietrze, a tym samym gromadzą się spaliny i pyły. Odpowiednio zaprojektowana zieleń wchodzi w skład systemu przewietrzania miasta. Dzięki przemyślanemu kształtowaniu zabudowy i zieleni jesteśmy w stanie, za pomocą wiatru i korytarzy powietrznych, rozproszyć smog i wprowadzić świeże powietrze do centrum.

Kliny zieleni

Obszary zielone i tereny nadrzeczne tworzą także kliny zieleni. Kliny zieleni to takie kształtowanie terenów zielonych, aby ich powierzchnia rozszerzała się zbliżając się do zewnętrznych granic miasta, tworząc kształt przypominający klin. Poza granicami miasta tereny te łączą się z większymi obszarami naturalnymi, lasami, łąkami, rezerwatami. Ma to kolosalne znaczenie dla migracji zwierząt, aby ich drogi nie zostały przerwane. Pozwala to także zachować ciągłość biologiczną, nie tworząc z miasta betonowej wyspy, tylko przenikając je zielonymi „mackami”.

Zwierzęta nie rozumieją naszego podziału gruntów i granic administracyjnych. Te podziały są tylko umowne między ludźmi. Zwierzęta i tak się osiedlą tam, gdzie żyją. Roślinność na terenach zurbanizowanych tworzy schronienia dla zwierząt, miejsca w których będą mogły gniazdować ptaki, a to jest potrzebne, aby zachować bioróżnorodność i balans w naturze.

bioróżnorodność

2. Bioróżnorodność – co to jest i jak to działa?

Ok, na początek należałoby wytłumaczyć, co to jest bioróżnorodność. Jest to zachowanie różnorodności organizmów i ekosystemów na wszystkich poziomach organizacji. Różnorodność powinna zachodzić na poziomie genów, gatunków oraz terenów i krajobrazów. Im większa pula genetyczna w obrębie gatunku, im więcej gatunków w danym środowisku i im więcej zróżnicowanych terenów (lasy, łąki, mokradła, rzeki), tym ekosystem jest bardziej stabilny i odporny na choroby, czynniki zewnętrzne, gatunki inwazyjne. Jeśli ekosystem staje się ubogi pod jakimś względem (pola, wycięte lasy, osuszone bagna, tereny mocno zabudowane), wtedy narażony jest na choroby, mutacje, niszczącą dominację jednego gatunku, pojawienie się i przetrwanie gatunków inwazyjnych (Barszcz Sosnowskiego w Polsce), niekorzystne zjawiska takie jak susze, powodzie, osuwiska gruntów (lawiny błotne), wymieranie gatunków, zanieczyszczenie zbiorników wodnych, wyjałowienie gleby.

Można zadać teraz pytanie: „Ale czy to nas dotyczy? Czy widać to na co dzień?”. Większość miast jest niestety ekosystemami niestabilnymi, ubogimi w różnorodność gatunków roślin i zwierząt oraz o małym zróżnicowaniu typów terenów zielonych. Efektem tego są na przykład: duże skupiska gołębi i szczurów (brak drapieżników), plagi komarów, epidemie, brak pitnej wody, brak pożywienia. Wszystko to ma bezpośredni wpływ na ludzi. Im mocniej przekształcamy tereny, im mocniej betonujemy miasta, tym bardziej ekosystem jest niestabilny i tym gorsze warunki do życia również dla ludzi. Nie jesteśmy Panami Ziemi. Nie możemy zagospodarować jej w 100%. Im mocniej oddalamy się od Natury, tym mocniej oddziałuje ona na nas, aby doprowadzić z powrotem do balansu. Jeśli zbyt mocno przekształcimy nasze ekosystemy, wtedy Natura nas zniszczy jako gatunek. Dlatego tak ważne jest mądre kształtowanie terenów zielonych w miastach.

bioróżnorodność3. Typowe ukształtowanie zieleni w miastach

Kiedy myślimy o formach zieleni w mieście to mamy przed oczami takie formy jak: trawniki, rabaty kwiatowe, żywopłoty, zadrzewione aleje, parki. Wszystkie te formy zieleni są bardzo uporządkowane, ściśle zaprojektowane, zawierające tylko wybrane gatunki roślin o uporządkowanych kształtach. Trawniki wzdłuż ulic i w parkach są skoszone, żywopłoty i krzewy równo przycięte. Drzewa rosną pojedynczo, najlepiej w równym szeregu, czasem w donicach lub na małych fragmentach wyciętych z betonowych placów. Jak takie kształtowanie przestrzeni i terenów zielonych w miastach ma się do bioróżnorodności i stabilnego ekosystemu? Nijak.

bioróżnorodność

4. Ludzie i zieleń

Obecnie mamy do czynienia ze zjawiskiem migracji ludzi na tereny podmiejskie. Mieszkańcy miast, zmęczeni ciągłym zgiełkiem, pędem, brakiem możliwości obcowania z naturą, przenoszą się na obszary mniej zurbanizowane, z których dojeżdżają do pracy w centrum. Niestety to zjawisko nie jest pozytywne. Tereny podmiejskie pozbawione są niezbędnej infrastruktury i rozrywki, co sprawia, że ich mieszkańcy skazani są na życie w samochodzie. Mimo to trend ten jest nadal bardzo silny. Ludzie gotowi są spędzać każdego dnia więcej czasu na dojazdy, byleby mieć wokół domu kawałek ogrodu i bliskość lasu.

Ciekawą tendencją w dużych miastach jest przenoszenie się mieszkańców blokowisk, na czas wakacji, do domków letniskowych i altanek, na terenach ogrodów działkowych. Ludzie Ci kierują się podobnymi przesłankami, co osoby przeprowadzające się na tereny podmiejskie. Chcą kontaktu z naturą oraz uniknąć zbyt wysokich temperatur w nagrzanych betonowych miastach.

Jak widać ludzie, jeśli mają możliwość, uciekają w kierunku terenów zielonych, ze stabilnym ekosystemem, bardziej przyjaznym klimatem.

bioróżnorodność

5. Jak kształtować zieleń i bioróżnorodność w mieście

Oto możliwe rozwiązania i kierunki gospodarowania miejskimi terenami zielonymi, które pomogą w stworzeniu miasta ze stabilnym ekosystemem, posiadającego bioróżnorodność, przyjaznego dla mieszkańców i zapobiegającemu ucieczce ludzi na tereny podmiejskie.

Rozplanowanie

Po pierwsze przemyślane rozplanowanie terenów zielonych na obszarze całego miasta. Rozplanowanie, które zapewni nieprzerwane ścieżki migracji zwierząt, osłoni przed mocnymi wiatrami a z drugiej strony pomoże przewietrzyć miasto.

Różnorodność roślinności czyli bioróżnorodność

Różnorodność szaty roślinnej na terenach zielonych czyli bioróżnorodność. Możemy wykorzystać już istniejące obszary zielone i poprawić ich jakość przez dopuszczenie rozwoju na nich różnych gatunków roślin. Wystarczy zaprzestać ciągłego koszenia wybranych obszarów oraz zaprzestać kontrolowanych nasadzeń tylko popularnych gatunków, co spowoduje naturalny rozwój zróżnicowanej zieleni. Świetnym przykładem takiego wartościowego terenu zielonego jest Park Grabiszyński we Wrocławiu. Jego stara część ma jedynie wytyczone ubite ścieżki, a reszta jest pozostawiona naturze. Dzięki temu powstało niezwykłe miejsce, wyglądające jak stara puszcza, a cieszące się ogromną popularnością wśród pobliskich mieszkańców. Od świtu do zmierzchu można spotkać tam wielu spacerowiczów, biegaczy, ludzi wyprowadzających psy, rodzin z dziećmi, rowerzystów. Każdy park powinien mieć takie dzikie serce, stanowiące pulę genetyczną oraz podstawę stabilnego ekosystemu. Możemy krawędzie parków kształtować tak, aby cieszyły oko, były zadbane i ułożone pod linijkę. Jednak wewnątrz powinien znajdować się stabilny core, macierz.

bioróżnorodność

Place

Kształtowanie miejskich placów jako trawniki z wytyczonymi ścieżkami a nie jako betonowe pola z ustawionymi kwietnikami. Niestety nadal projekty miejskich placów zakładają wybetonowanie wszystkiego i ozdobienie ich kilkoma ławkami i doniczkami. Proporcję tę warto byłoby odwrócić. Plac kształtować jako ogromny trawnik z utwardzonymi ścieżkami i większymi placykami pod usługi. Natomiast wszystko to dopełnić zielenią średnią i wysoką, miejscami do siedzenia, małymi zbiornikami wodnymi takimi jak fontanny, oczka wodne i stawy. I oczywiście usunąć tabliczki z napisem „Zakaz deptania trawników”. Plac miejski również może być miejscem wprowadzającym bioróżnorodność.

Miasto do mieszkania to miasto otwarte, a nie zamknięte. Przestrzenie powinny być dostępne dla ludzi zamiast wytyczać im wąskie korytarze, po których mogą się poruszać. Na pewno każdy może przypomnieć sobie wielki betonowy plac, na którym się znalazł w środku upalnego dnia. A teraz niech każdy wyobrazi sobie to samo miejsce tylko wypełnione zielenią z oazami cienia. Na pewno byłoby dużo przyjemniej, a miejsce zachęcałoby do pozostania dłużej zamiast do szybkiej ewakuacji z powodu zagrożenia usmażeniem.

Elewacje

Zieleń na elewacjach. Częstym widokiem są stare budynki porośnięte bluszczem. W nowoczesnej architekturze często pojawiają się zielone ściany jako wertykalne ogrody. Warto byłoby rozszerzyć ten trend. Ściany pokryte zielenią nagrzewają się mniej, są siedliskiem dla wielu owadów, a często podnoszą estetykę budynku. Zapewniają także bioróżnorodność w obrębie budynku. Można by znacząco zwiększyć poziom zazielenienia miasta poprzez wprowadzenie gatunków pnących na mury, proste gładkie elewacje, ekrany akustyczne przy drogach.

Zielone torowiska

Ciekawym rozwiązaniem jest projektowanie zazielenionych torów tramwajowych, które wyglądają jak trawniki, z których wystają jedynie szyny. Jest to rozwiązanie drogie, jednak w miejscach, gdzie brakuje wolnej przestrzeni na prowadzenie jakiejkolwiek zieleni, może być rozwiązaniem problemu. Istniejąca infrastruktura ma szansę otrzymać dodatkową funkcję, bez zmiany podstawowej. To rozwiązanie jest szczególnie warte uwagi w miejscach totalnie zabudowanych, gdzie jedyną możliwością jest wykorzystanie już istniejących elementów przestrzeni miejskiej.

Zielone dachy

Niestety w Polsce większość zielonych dachów projektowana jest z minimalną grubością warstwy hummusu (podłoża) dla zieleni ekstensywnej (mchy i porosty). Zieleń na dachach to kolejne rozwiązanie 2w1, które pozwala na wprowadzenie na tej samej powierzchni: budynku i roślinności. Jeśli taka roślinność ma naprawdę mieć wpływ na miejski mikroklimat, to powinna być projektowana jako zieleń intensywna. Czyli zieleń z dużo grubszą warstwą podłoża i zielenią niską oraz średnią (trawy, kwiaty, krzewy). Wtedy wprowadzimy na dachy prawdziwą bioróżnorodność. Oczywiście takie rozwiązanie jest dużo droższe. Sam system dachu zielonego będzie wymagał grubszych warstw, ale także konstrukcja będzie musiała przenieść większe obciążenia. Dostaniemy za to większą retencję wody opadowej oraz większą bioróżnorodność.

Coraz szybciej zbliżamy się do czasów, kiedy podczas budowy nie będzie można kierować się jedynie maksymalnym zyskiem z inwestycji, a maksymalnym pozytywnym wpływem na środowisko. Nie szkodzenie lub jak najmniejsze szkodzenie środowisku nie będzie już wystarczać, konieczne będzie poprawianie jakości otoczenia poprzez budowę nowej kubatury.

bioróżnorodność

Ogródki działkowe

Każdy temat zna, każdy ogródki działkowe widział. W dużych miastach jest ich jednak coraz mniej. Przeżyły one czasy, kiedy były oceniane przez architektów i urbanistów, jako zjawisko negatywne, obniżające estetykę okolicy poprzez tymczasowość i bylejakość rozwiązań. Obecnie przeżywają czas, kiedy deweloperzy ostrzą sobie zęby myśląc o tych terenach jako potencjalnych działkach budowlanych pod nowe osiedle o wysokiej stopie zysku. Należy chronić i bronić tych terenów. Są one dla miasta płucami tak, jak dżungla amazońska jest płucami dla Ziemi. Charakteryzują się ogromną bioróżnorodnością. Postrzeganie rzeczywistości jedynie z punktu widzenia „Dzisiaj” zakłada obserwatorowi klapki na oczy i oddala od zrównoważonego rozwoju.

W Polskich miastach nie ma problemu z ilością mieszkań, a raczej z tym, że ludzi na nie nie stać. O tym problemie można przeczytać w innym tekście o książce pt. „13 pięter” →KLIK←. Nie sztuką jest wciąż przyciągać nowych mieszkańców do dużych aglomeracji, a zapewnienie obecnym mieszkańcom wygodnych warunków do życia. Ogrody działkowe pozytywnie wpływają na jakość życia w mieście. Ich popularność widoczna jest w cenach odstępnego. W Poznaniu potrafią sięgać kilkudziesięciu tysięcy złotych. W Jeleniej Górze (obecnie poniżej 100 tys. mieszkańców), coraz częściej pojawiają się ceny zbliżające się do 10 tys. zł. Kilka lat temu nikt by nie pomyślał o tak wysokiej kwocie. Ludzie potrzebują kawałka zieleni w pobliżu miejsca zamieszkania a nie kolejnej betonowej klatki do mieszkania.

Zrównoważony rozwój

Czym jest? Jest to takie kształtowanie, zagospodarowanie i eksploatowanie przestrzeni oraz zasobów, by nie dopuścić do ich wyczerpania, zepsucia. Aby przyszłe  pokolenia miały szansę korzystać z nich w tym samym stopniu co my.  W skrócie – zostawienie Ziemi w takim samym lub lepszym  stanie dla potomnych. Jednym z aspektów zrównoważonego  rozwoju jest nie zabudowywanie każdego wolnego skrawka  ziemi, tylko po to, żeby budować. Coraz mniej podoba mi się  kierunek, w którym idą polskie miasta. Głównym wyznacznikiem  owej zabudowy jest bylejakość i szybkość budowy.

bioróżnorodność

Brak wykaszania

Nie koszenie miasta nie powinno być postrzegane jako zaniedbanie. Oczywiście w miastach jest też miejsce na pięknie wypielęgnowane trawniczki. Poza reprezentacyjnymi obszarami, maniakalne koszenie przydrożnej zieleni nie jest zjawiskiem pozytywnym. Wyschnięte, zaniedbane i wydeptane skrawki trawników nie wyglądają lepiej, gdy się je jeszcze skosi. W tym roku (2020) we Wrocławiu przez długi czas zaprzestano koszenia. Nie wiem czy to ze względu na pandemię czy na suszę, jednak tego lata odkryłam, że w centrum miasta rosną chabry, maki, zioła (a nie chwasty), zboża. Objawiła się bioróżnorodność miasta. Zapewniam, że wyglądało to dużo bardziej estetycznie niż wspomniane wcześniej martwe trawniki. Później niestety przyszła pora na skoszenie całego miasta.

Oczywiście skoszenie na krótko już wysokiej trawy skutkuje tym, że ponad ziemią zostają jedynie zdrewniałe części łodyg, bez liści. Przez to roślina nie ma szansy na przetrwanie i wysycha, a na jej miejscu muszą wyrosnąć nowe pędy. Nagłe skoszenie w środku lata wysokiej trawy (np. łąki) powoduje nagłą utratę schronień, siedlisk i terenów do żerowania przez ptaki, małe gryzonie oraz owady.

Koszono także duże partie łąk na obrzeżach Wrocławia. Tereny te na dwa tygodnie zamieniły się w suche, martwe pola. Zaczęłam się wtedy zastanawiać, co miały zrobić ze sobą owady zapylające, kiedy jednego dnia straciły kilka hektarów kwietnych łąk. Jak nagle zniknęła bioróżnorodność. Nasze balkonowe doniczki i mikro hoteliki dla owadów nie pomogą i nie przyjmą tak dużej ich ilości. Nieużytki, czyli tereny nie zagospodarowanie, takie jak łąki, jeśli jeszcze znajdują się w miastach, powinny być traktowane jako zjawisko pozytywne. Zjawisko, które należy zostawić w spokoju. Oczywiście okresowe przycięcia i koszenia mogą mieć pozytywny wpływ na miejską roślinność, pod warunkiem, że będą wykonane prawidłowo. Środek lata, moment w roku, kiedy jest najwięcej kwiatów, zwierzęta mają młode, nie jest dobrym czasem na pozbawianie ich tych kryjówek i miejsc do żerowania.

bioróżnorodność

Wydatki

Wykaszanie to bardzo duży wydatek dla miasta. Postulowała bym, aby zmniejszyć częstotliwość koszenia, na rzecz pielęgnacji zieleni wtedy, kiedy jest na to pora, czyli wczesną wiosną i późną jesienią. Zaoszczędzone w ten sposób pieniądze, można przeznaczyć np. na nowe nasadzenia. Warto pamiętać o tym, że jeśli dojdzie, do wymarcia owadów zapylających, to ludzkości grozi to samo w przeciągu kilku lat, z powodu klęski głodu. Ludzie zbudowali miasta, ale nie są ich jedynymi mieszkańcami. Musimy zwracać uwagę na naszych mniejszych braci. Na to, czy oni mają miejsce dla siebie w naszych miasta, ponieważ bez nich nas też nie będzie.

 

Małgorzata Szamszur

6. Na temat pszczół w mieście i koszenia napisała dla Was pszczelarka Małgorzata Szamszur:

„Ludzie zbudowali miasta ale nie są ich jedynymi mieszkańcami, ja posunęłabym się w tej opinii dalej, twierdząc, że zwierzęta były w miastach pierwsze zanim te miasta powstały. Na terenach obecnie zurbanizowanych, wcześniej miały swoje siedliska różne gatunki zwierząt. Niektóre zostały przegonione i musiały nauczyć się żyć w innych miejscach, inne nauczyły się żyć blisko ludzi więc ludzie powinni nauczyć się żyć z nimi w zgodzie.

Całkowite zaprzestanie koszenia trawników w dużych miastach, jest raczej nierealną sprawą. Trawy potrafią rosnąc naprawdę wysoko i zasłaniać widoczność, co w przypadku wzmożonego ruchu w mieście może być po prostu niebezpieczne. Czy skoszony, czy zarośnięty, trawnik dalej będzie niczym inny, jak pustynią dla małych zapylaczy. Moim zdaniem, powinniśmy podążać raczej w kierunku zmiany trawników na łąki kwietne. Nie dość, że takie miejsca to idealne siedliska i kryjówki dla owadów, to nasadzenia stworzone z kwiatów, krzew, bylin których kwitnienie rozkłada się w czasie są ratunkiem pod względem pożytkowym dla tych owadów. Kwiaty od wiosny do jesieni to będzie oaza dla wielu zapylaczy. Będzie to zatem bardzo pożyteczne a także sprawi, że teren nabierze kolorowych barw i będzie cieszyć oko.

Po co nam w ogóle owady zapylające? To właśnie one, zapewniają odpowiednie zapylenie warzyw, drzew, owoców i roślin ozdobnych. Są więc szczególnie ważne dla odpowiedniego funkcjonowania m.in. ogródków działkowych a także parków i innych zielonych przestrzeni miasta. Odpowiednio zapylone drzewa dają przecież cenne nasiona, którymi żywią się ptaki. To, przede wszystkim zapylaczom zawdzięczamy m.in. jabłka, gruszki, wiśnie, śliwki, czereśnie , borówki, ogórki, pomidory i wiele innych, cennych warzyw i owoców.

Czy zapylacze w mieście to właściwe zwierzęta we właściwym miejscu? Jak najbardziej tak! Niewątpliwą zaletą, dzikich zapylaczy jest to, że nie są agresywne i przeważnie mają uwstecznione żądła, czyli nie żądlą.  Nie produkują one miodu ale i nie mają swoich opiekunów. Niestety, już ponad 220 gatunków pszczół samotnic znajduje się w Czerwonej Księdze Gatunków Zagrożonych. Dlatego też, aby móc żyć w symbiozie z zapylaczami, warto oprócz wzbogacania flory w miastach, stawiać im odpowiednie hotele i domki. Natomiast, jeśli mowa o pszczole miodnej w mieście, to zdecydowanie jestem na tak!

Na zachodzie, ten model pszczelarstwa jest już coraz bardziej powszechny. Hodowla pszczoły miodnej w mieście niesie za sobą nie tylko zysk w postaci zapylonej roślinności, ale i produkt uboczny, jakim jest miód. Miód naturalny, który pod kątem różnorodności może być nawet bogatszy od miodu wiejskiego! Może być tak dlatego, ponieważ miejskie ogrody, parki i ogródki działkowe oferują szerszy, niż na wsi, wybór kwiatów. Z uwagi na bezpieczeństwo (pszczoła miodna może użądlić), ule stawiane są na dachach domów.

W Polsce, pszczelarstwo w mieście regulują odpowiednie przepisy i tak na przykład, w Łodzi i Lublinie istnieje zakaz hodowli pszczół w centrum natomiast w Krakowie można hodować pszczoły na terenie całego miasta. W stolicy przepisy zmieniły się w połowie 2014r., i od tego czasu można tam leganie hodować pszczoły, na terenie całego miasta. Zachęcam więc, do wysiewu mieszanek roślin przyciągających owady jak również do instalowania u siebie w ogrodach, tarasach bądź balkonach specjalnych domków dla owadów zapylających.”

Małgorzata Szamszur

Pasieka -KLIK-

Naturalne kosmetyki -KLIK-

 

Previous Post Udostępnij :

Dodaj komentarz